To tylko chemia

To tylko chemia

Życie to chemia i energia. Wszystko co nas otacza jest ciągłą zmianą. W naszym organizmie w każdej sekundzie zachodzi niesamowita ilość reakcji chemicznych i biochemicznych. Wystarczy powiedzieć, że przeciętne ciało składa się z około 30 bln własnych komórek i jest zasiedlone przez mniej więcej 39 bln komórek bakterii. To tak mówiąc nieco poetycko… A o co chodzi w „chemii” dotyczącej żywności?

Dodatki do żywności

Chyba każdy słyszał, że żywność bez dodatków jest naturalna oraz zdrowa. Mniej osób dopuszcza do siebie iż obecnie potrzebujemy dużych ilości żywności. Produkujemy ją na skale masową. Taki proces produkcji wymaga użycia odpowiednich substancji chemicznych. Na tak wielką skalę nie da się tego zrobić tradycyjnie. Możliwe jest to tylko dla wąskiej niszowej gamy produktów z zapewnioną szybką siatką zbytu. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to zwyczajnie nie należy go słuchać. Zabrzmiało groźnie… Jednak użyte substancje chemiczne ulegają rozkładowi lub są usuwane z produktu, dzięki czemu w produkcie końcowym nie występują. Na przykład proces ekstrakcji otrzymywania kawy rozpuszczalnej lub olejów. Ponadto producenci żywności są zobligowani do informowania o składnikach jakie zawiera produkt. Dodatki chemiczne też powinny być umieszczone na etykiecie.

Etykiety produktu

No tak tylko kto czyta etykiety… Powiem tak — Może pora zacząć je czytać, zwracać na nie uwagę tak samo jak na datę przydatności do spożycia? Kupując żywność możemy mieć świadomość jaki jest skład produktu. To niezwykle ważne ponieważ tak jak mówiłam wcześniej o ile każdy produkt spełnia ściśle określone normy to praktycznie nie prowadzi się badań ile dodatkowych składników przyjmujemy całościowo w swojej diecie w szerszej czasowo skali. W skali roku, dwóch lat, pięciu lat, może się tego nazbierać. Musimy zadbać o siebie sami. Składniki powinny być umieszczone od surowca o największym procentowym składzie, do surowca o najmniejszym jego udziale. Producenci podają nazwy składników, na produktach mogą pojawia się też symbole E i cyfry.

Tajemnicze i złowieszcze E

Symbole E i cyfry, które widzimy na produkcie nie zawsze oznaczają że jest w nim „zła” chemia. Wiele związków ma pochodzenie naturalne. I tak:

  • E 460 czyli agar, środek zagęszczający pochodzący z wodorostów
  • E 160d likopen, dodatek barwiący, to ekstrakt naturalny z pomidorów
  • E 160a karotenoidy, naturalny barwnik z marchwi
  • E 140 chlorofil, naturalny barwnik pochodzący ze szpinaku
  • E 101i ryboflawina, witamina B2, barwiąca produkty na żółto

Dodatki do żywności powodują, że mamy żywność smaczną, bezpieczną do spożycia pod względem mikrobiologicznym, dostępna i tanią. Jednocześnie dodatki te sprawiają, że smak, barwa, zapach stają się bardziej intensywne a konsystencja delikatna i gładka bez grudek. Nie każdy dodatek jest straszny, dlatego należy czytać etykiety.

Mechanizmy organizmu

Jeżeli środki naturalne występują w przyrodzie organizm wykorzystuje je, np. likopen ma właściwości przeciw nowotworowe, B-karoten to prowitamina witaminy A, kwas askorbinowy to witamina C. Wobec innych związków organizm ma mechanizmy obronne, które pozwalają je neutralizować lub wydalać. Mechanizmy „naprawcze” znajdują się w każdej komórce. To one wychwytują, powstające ze szkodliwych substancji, wolne rodniki. Neutralizują je i naprawiają zmiany. Gorzka prawda jest taka, że im człowiek starszy tym te mechanizmy są słabsze. Możemy je wspomagać jedząc produkty bogate w witaminy i przeciwutleniacze jak np. owoce i warzywa. Jeżeli pijemy alkohol, organizm rozkłada go powoli, następnie ulega on detoksykacji w wątrobie. Tak samo jest z każdą inną substancją zbędną dla organizmu. Trzeba ją usunąć z krwiobiegu. Poprzez wydalenie lub neutralizację i odłożenie w komórkach. Wiele dodatków do żywności podlega właśnie takiemu procesowi.

Uwaga!

Powtórzę raz jeszcze. Mimo, że ilość dodatków do poszczególnych produktów jest przebadana pod względem bezpieczeństwa. Wyznaczone są normy oraz bezpieczne dopuszczalne dawki do spożycia w porcji produktu…

To nikt oprócz nas samych nie kontroluje ile różnych produktów spożywamy i jak często to robimy. Wszystko zależy od ilości przyjmowanych przez nas substancji i indywidualnej predyspozycji organizmu. Jego wydolności do detoksykacji i mechanizmów naprawczych w komórkach. Jeżeli wypijemy szklankę napoju gazowanego z barwnikami i substancjami smakowymi raz w tygodniu, np. w weekend do pizzy. Organizm to spokojnie ogarnie. Ale czy sprosta zadaniu czterech szklanek dziennie i czterech pizz w tygodniu? Dwa razy w miesiącu siarkowane frytki ujdą… Jednak w połączeniu z siarkowanymi suszonymi owocami (często znajdującymi się np. w płatkach śniadaniowych), które możemy zjadać codziennie, zrobi się nieciekawie… I ostatnie „ale.” Co się dzieje kiedy te substancje łączą się ze sobą w przewodzie pokarmowym? Ilość tych substancji i ich różnorodność jest tak duża, że trudno to opisać. Postaram się to jednak kiedyś przybliżyć.