Dlaczego tyjemy?

Dlaczego tyjemy

Najprościej można odpowiedzieć  – Bo jemy za dużo.  A dlaczego jemy za dużo? Ponieważ ciągle jesteśmy głodni. Organizm przyzwyczaja się do wysokiego poziomu cukru we krwi i gdy ten poziom spada daje nam wyraźne sygnały, że jest głodny. Im więcej słodkich rzeczy jemy, tym organizm ma większą tolerancje na wysoki poziom glukozy.

Jak działa ośrodek głodu i sytości?

Najbardziej popularna jest teoria glukostatyczna. Ośrodek głodu otrzymuje sygnał o spadku poziomu glukozy we krwi i wysyła sygnał do mózgu o głodzie. Mózg wysyła sygnał „chce mi się jeść.” Organizm zaczyna myśleć o jedzeniu. Samo przygotowanie jedzenia jest już ważne. Myślenie o nim, widok, zapach…  To wszystko  powoduje wydzielanie enzymów trawiennych. Jemy posiłek, rozdrabniamy go, delektujemy się nim  i dostarczamy sobie przyjemności.  Po strawieniu, już w jelicie, składniki odżywcze przenoszone są do krwi. Po około 20 minutach poziom wchłoniętej glukozy wzrasta. Receptory odbierają sygnał o wysokim poziomie glukozy, ośrodek sytości wysyła sygnał do mózgu, że organizm jest już najedzony. Dlatego regularne i powolne jedzenie, jest bardzo istotne.

Zakłócenia ośrodka głodu i sytości

Działanie tego skomplikowanego mechanizmu może zakłócić wiele czynników. Oczywiste, takie jak: stres, zmęczenie, choroba. I te mniej oczywiste: jedzenie produktów szybko trawionych, spożywanie cukrów prostych, podjadanie i samo jedzenie gdy nie czujemy głodu. Po prostu nie potrafimy rozpoznać co mówi nasz organizm. Jemy nawet gdy jesteśmy najedzeni. A będąc głodni często „przegryziemy” coś na szybko – przekąskę, fast food,  ciastko itd. Byle by jak najszybciej oddalić uczucie pojawiającego się głodu.  Za chwile kolejny sygnał o głodzie – napijemy się czegoś słodkiego lub oszukamy kawą. I znowu… Organizm przyzwyczaja się do częstych dostaw cukru i gdy ich brakuje wysyła kolejny i kolejny sygnał, zamiast czerpać energie z zapasów.  Sam sygnał „chce mi się pić” najczęściej odczytujemy jako „coś by się zjadło.” A wystarczy szklanka wody… Jemy mało ale za często. Spożywamy produkty szybko i łatwo trawione przez nasz organizm. Takimi szybko trawionymi produktami, uwalniającymi duże ilości glukozy w krótkim czasie są m.in.: ciastka, batony, cukierki, drożdżówki, pączki, słodzone napoje, soki, płatki śniadaniowe ekstrudowane. Wszystko to daje duży zastrzyk energii. Tylko ta energia jest do wykorzystania w krótkim czasie, bo jej nadmiar jest magazynowany w mięśniach lub w tkance tłuszczowej.

Jak ograniczyć słodycze?

Nasz organizm zaczyna wydzielać soki trawienne już na myśl o jedzeniu, na jego widok. Sam sygnał o tym, że poziom glukozy jest wystarczający dociera do ośrodka sytości dopiero po 20 minutach. Tylko co zrobić jak zjemy cukierka w 30 sekund? – Poczekać… Czekać ponad dziewiętnaście minut, aż poczujemy efekt. W ciągu tego czasu możemy zjeść dużo cukierków a efekt z najedzeniem się będzie taki sam jak po zjedzeniu jednego, tylko bez zbędnych kalorii. Dlatego zjedzmy jeden kawałek ciastka, wypijmy kawę i zróbmy to bez wyrzutów sumienia. Słodkie rzeczy w rozsądnych ilościach są ok, szkodzi ich nadmiar. Czasem może się okazać, że jemy dużo bo organizmowi brakuje jakiegoś składnika np. chromu pomagającego w metabolizmie cukrów i zwyczajnie wystarczy po prostu dostarczyć brakujący składnik a problem zniknie.

Dla zapaleńców – można stopniowo ograniczać słodycze i zamiast nich powoli pić wodę.
Dla tradycjonalistów – deser po obiedzie, lub kawa i coś słodkiego w porze drugiego śniadania. Pierwszy kawałek ciasta jest tak samo smaczny jak drugi, trzeci czy czwarty. Więc dłużej delektujmy się jednym stwórzmy swoistą ceremonię. Po deserze szklanka wody.
Dla wytrwałych – można całkiem zrezygnować ze słodyczy. Po trzech tygodniach, miesiącu zaczniemy odczuwać mniejszą na nie ochotę. W nagrodę oczywiście szklankę wody.
Dla fanatyków pieczenia – zróbmy ciasto, czy słodycze sami, ale podzielmy się nimi z innymi.
Dla lubiących nowości – woda 🙂
Dla wszystkich – wybierajmy na deser owoce, bakalie, orzechy, ziarna. Oprócz tego że są smaczne i słodkie to w większości dostarczają mnóstwo witamin i składników mineralnych.

Co dalej?

Można wprowadzać zamiennie produkty o innych smakach. Uczyć się nowych smaków. Kwaśnych, pikantnych, gorzkich, słonych, korzennych, cierpkich. Istnieje cała gama ziół i przypraw. Przypomnijmy sobie buzie niemowlaków uczących się nowych smaków. My dalej możemy robić to samo! Łączyć produkty miękkie z twardymi, słodkie z kwaśnymi, słonymi. Podarujmy sobie przyjemność jedzenia. Otwórzmy się na nowe produkty. My już nie musimy kombinować i uczyć się tak jak nasi przodkowie, które produkty są jadalne. To wszystko mamy podane na tacy. Wystarczy tylko czerpać korzyści z wiedzy którą mamy. Pamiętajmy jednak by wybierać produkty dobrej jakości, czytajmy etykiety. Dziś nie mamy problemu jadalne czy nie. Dziś zastanawiamy się czy produkt jest naturalny, przetworzony (jak wysoko przetworzony), czym zakonserwowany, ile w produkcie jest konserwantów i polepszaczy. Im mniejszy skład na etykiecie tym lepiej. Ja dlatego polecam wodę 🙂 Są inne napoje zdrowe i smaczne, tylko musimy czytać ich etykiety. Zwrócić uwagę czy zawierają barwniki, związki smakowe, cukier, kofeinę. Im mniej składników tym lepiej. Można wpaść w przerażenie czytając etykiety słodyczy. Są cukiernie, które szczycą się tym, że produkują ze składników naturalnych szukajmy takich. Czasami warto kupić 1 czy 2 kawałki dobrej jakości ciasta, zamiast wrzucić do koszyka 2 blachy ciasta wątpliwej jakości  o cukrowym smaku. A najlepiej samemu upiec! Nie kupujmy produktów gdzie na etykietach  widzimy 15 – 20 składników z których większości nie umiemy nawet dobrze przeczytać. Unikajmy produktów gdzie jest tłuszcz palmowy, syrop glukozowo – fruktozowy, sztuczne barwniki, związki smakowe i zapachowe. Sprawdzajmy ile procent cukru a ile miazgi kakaowej jest w czekoladzie (im więcej miazgi tym lepiej). Ile truskawek i  cukru a ile innych składników jest w dżemie truskawkowym itd. Jakość ma znaczenie.

Co robić?

Jak mantra powtórzę. Stałe pory posiłków, posiłki sycące, dające energię na dłużej. Dużo pijmy, zwłaszcza wody. Jedzmy kasze, pieczywo razowe, warzywa, owoce, bakalie. Ograniczmy słodycze. Dużo rano, mało na kolację. Stwórzmy z jedzenia swój rytuał. Nie zaspokajajmy szybko chwilowego głodu tylko celebrujmy przyjemność jedzenia. I czytajmy. Czytajmy co kupujemy.